Komunikat o błędzie

Notice: Undefined index: colorbox_multivalue_index w colorbox_field_formatter_view() (linia 481 z /home/sportye/domains/sportyextremalne.com/public_html/sites/all/modules/colorbox/colorbox.module).

Rozpoczęcie sezonu już za nami! Oto krótka relacja z naszego wyjazdu.

Wyjątkowo punktualny start z Katowic zapowiadał nasze szybkie dotarcie do Austrii, jak to jednak bywa w takich przypadkach pogoda po drodze nie pozwalała na dynamiczną jazdę i tak brnąc przez deszczowe Czechy i Austrię dotarliśmy na miejsce. Dolina Zilertall przywitała nas pokaźnym opadem śniegu i mgłą. Szybkie rozlokowanie w apartamentach i sprawdzenie prognozy pogody na kolejne dni…. A tam pozytywne info – będzie słońce i mróz . Ochoczo cała ekipa wzięła się więc za przygotowanie sprzętu, smarowania i ostrzenia nie było końca.

Nasz poranny entuzjazm zgasł wraz z wjazdem na stację pośrednią….. Aura na lodowcu zmroziła wszystkie rozgrzane serducha. Przeszywający wiatr, mgła i - 1000°C. Ochota na jakiekolwiek zajęcia odeszła w zapomnienie. Mimo tak niekorzystnych warunków nie poddaliśmy się i rozpoczęło się zwiedzanie i sprawdzanie warunków na trasach, a te naprawdę napawały optymizmem. Idealnie wyratrakowane lotniska, i mnóstwo śniegu poza trasami. Mocno zmęczeni wracaliśmy do apartamentów, mając na uwadze że nazajutrz miało zaświecić dla nas słońce.

Wieczorem wybraliśmy się na ognisko, gdzie grzejąc się miejscowymi płynnymi specjałami, spałaszowaliśmy tonę pieczonych kiełbasek i zapoznaliśmy się bliżej z całą ekipą uczestniczącą w Polskich dniach na Hintertux.

Poniedziałek zaczął się tak jak dzień poprzedni, czyli ogólna padaka, na szczęście wiatr szybko przegnał chmury i w końcu mogliśmy nacieszyć oczy fantastycznymi widokami rozpościerającymi się z lodowca. Udało nam się poza przerobieniem wielu ćwiczeń także zostawić kilka niezłych linii w świeżym, puchatym śniegu poza trasami. Piękny dzień 

Wieczorem, teoria, videocoaching i rozpoczęcie naszej całotygodniowej zajawki – katowania trickboarda. W tym miejscu muszę podziękować ludziom mieszkającym z nami w budynku bo nikt się nie skarżył na łupanie dechy o płytki do 2:00 w nocy ;)

Wtorek upłyną nam przy pięknej aurze i tak naprawdę garstce ludzi na stokach. Nasza dzielna ekipa wzięła także udział w Drużynowych Zawodach na Orientację. Para – medyczne zadania jak ratowanie króliczków z lawiny, opatrywanie rannych niedźwiedzi czy transportowanie rannego pozwoliło nam przypomnieć wszystkie procedury udzielania pierwszej pomocy… wszystko w świetnej atmosferze zabawy ;)

Wieczorem, po wykładach część ekipy padła na twarz, reszta zajęła się dalszym męczeniem trickboarda, oglądając w międzyczasie najnowsze produkcje snb i ski, popijając niebezpieczną Jegebombę ;) .

Środa to bez wątpienia najcieplejszy dzień wyjazdu, klimat iście majówkowy zagościł na stoku jak i na tarasach barów. Gdy większość wygrzewała się sącząc piwo na leżakach, my w tym czasie wzięliśmy się za tyczki i jazdę sportową. Okazało się że jak to na takich pierwszo sezonowych wyjazdach bywa poziom nie powalił na kolana 

Wieczorem wypad na imprezę „Pielęgniarki i chorzy”, w ekipie na szczęście tych drugich nie było i wszyscy szczęśliwie wrócili do apartamentów.

Czwartek to przede wszystkim dzień Zawodów o Puchar Świstaka. Nasza kadra nie pozostawiła złudzeń reszcie uczestników Polskich dni i zgarnęła praktycznie wszystkie pierwsze miejsca w swoich kategoriach. Został także otwarty snowpark gdzie snowboardziści mogli odpalić pierwsze tricki w tym sezonie.

Wieczorne party rozkręcił zespół Kobranocka. Dając naprawdę świetny koncert. Odbyłą się także ceremonia wręczenia medali i pucharów zwycięzcom slalomu giganta. Jako że był to wieczór poprzedzający egzamin końcowy wszyscy grzecznie wróciliśmy na mieszkania (2:00)

Piątek to prawdziwa walka o przetrwanie, ciężkie warunki na trasie, chmury i ogólne zmęczenie po tygodniowym szaleństwie dało się odczuć. Mimo wszystko egzamin udało się przeprowadzić i wypadł naprawdę nieźle. Po wynikach, część ekipy oddelegowała się do baru oblewając wyniki część walczyła jeszcze na stokach a ja zostawiłem linie w miejscu które obserwowałem przez cały tydzień 
Wieczorne pakowanie i odgruzowanie pokoju zajęło nam znacznie więcej czasu niż zakładaliśmy, najważniejsze że się udało.
Rano wyjazd do Polski i bez większych komplikacji udało nam się zakończyć pierwszy wyjazd w tym sezonie!! Było świetnie!! Wielkie dzięki dla całej ekipy!!!